poniedziałek, 7 listopada 2011

Subkultura w XXI wieku


 
Rewolucja społeczna, zwana także rewolucją obyczajową z końca lat 60 ubiegłego wieku wywarła ogromy wpływ na kształtowanie się młodzieży kolejnych pokoleń. W zawrotnym tempie dokonała wielu przemian mentalnych nastolatków. W jej wyniku powstała kontrkultura a w raz z nią rozwój subkultur. Zjawisko dość dziwne, gdyż z jednej strony słusznie krytykujące narastający już wówczas konsumpcjonizm na „zachodzie” z drugiej kontestujące idealizm ładu oparty na wielowiekowej tradycji.
Narodziny subkultur to powstanie nowych ściśle scharakteryzowanych form. Mimo na pierwszy rzut oka tak wielce różniących się wobec siebie i często wręcz przeciwstawnych sobie treści - chociażby ruch hipisowski i reakcyjny wobec niego ruch punks/skinheads – posiadał mimo całej otoczki ten sam cel, którym była dobra zabawa. Takie też jest założenie każdej subkultury, poprzez wyszukaną formę, poczucie odnalezienia się w grupie, nadania sobie wyrazu sprowadza się do jednego – dalszej wegetacji w systemie na bocznym torze polityki, jako nie kreatywna opozycja.
W momencie przeniknięcia zróżnicowanych politycznych treści do subkultur, niektóre z nich stają się wyznacznikami młodzieżówek tzw. prawicy i lewicy. Jednak proces ten już nie trwa, obecnie mamy do czynienia z zacieraniem się różnic w subkulturach. Coraz rzadziej spotyka się grupy młodzieży tworzące „paczkę” przyjaciół w jednolitym stylu. Media promują coś, co nazwałbym mixem – zlepkiem różnych elementów stylu w jednorodność. Czyżby nakręcone zjawisko tworzenia subkultur było już tylko kwestią czasu. Dawna inicjatywa własna zostaje ewidentnie zastąpiona tym, co jest „na topie” i budzi „lans”, a wyznaczają to celebryci. Słówko dość popularne i nowe na naszym „podwórku”, które według pewnej definicji znaczy: celebryt to osoba, która jest znana z tego, że jest znana. Owa definicja pięknie ujmuje prostotę tegoż zjawiska.
W osiągnięciu odpowiedniego statusu pomagają sklepy sieciowe zwane firmowymi, dostarczając nam „oryginalne” ciuszki, dzięki czemu możemy upodobniać się do celebrytów. Co warte jeszcze uwagi, w całej tej maskaradzie nie do końca chodzi o to, co jest fajne, ale o to, co jest kosztowne. Dobre ciuchy to tzw. markowe drogie ciuchy. Aby sprostać wymaganiom nowych czasów nie wystarczy już skombinować sobie coś, czego nie mają inni bądź włożyć w styl subkultury „coś od siebie”, lecz wystarczy mieć pieniądze, dużo pieniędzy i odpowiednio je wydawać. Poprzez globalizm osiągnęliśmy wysokie stadium konsumpcjonizmu. Garstka pajaców na ekranie telewizora wyznacza styl, w którym miarą oceny człowieka jest jego rozrzutność. Tak więc, czy subkultura jest już przeszłością, środkową fazą między tym, co wyznaczało normę i powszechność a tym, co zmierza do kolejnej jednorodności.
Świat globalny nie lubi różnic, mimo całej swej paplaniny o wielokulturowości zmierza do jednolitości, jednak niezwiązanej z tym, co naturalne a z tym, co wykreowane z pewnych sfer w imię dobra ogólnoludzkiego, oczywiście pod odpowiednią batutą.

5 komentarzy:

  1. Subkulturę zostawmy nastolatkom, dorośli do polityki. Co dojrzałych ludzi obchodzi narzucona moda, czy kto ile wydaje kasy na ciuchy. Takie teksty dobra do poradnika 'jak zostać prawdziwym skinem' punkt 1: musisz być biedny

    OdpowiedzUsuń
  2. Płytkie myślenie, świat nie jest taki prosty. Subkultura tworzy pewien klimat dla potencjalnego rozwoju światopoglądu, trzeba brać to pod uwagę oceniając społeczeństwo. A co kogo obchodzi ile wydaje kasy, otóż to jest przykład tego jak silnie konsumpcjonizm wdziera się w życie, (chociażby słynne telefony komórkowe - uboższe dzieci z starymi modelami były wyśmiewane przez bogate, że chodzą z cegłą - jest to jedno z zjawisk patologicznych w szkołach). Nie wiem skąd anonimowy wywnioskował taką radę do poradnika, w każdym razie na pewno nie zostaje się "skinem" poprzez kupienie sobie bluzy z takim napisem.

    OdpowiedzUsuń
  3. W sprawie dorosłych i polityki, w demoliberaliźmie już takowi byli, zwali się LPR. Pozostała po nich tylko zła sława... Kto przywdziewa garniturek i zaczyna paplaninę o demokracji kończy zwykle, jako upaprany w gówno jeden z nich, bądź gdy na to nie przystaje burzliwie kończy swoją demokratyczną karierę

    OdpowiedzUsuń
  4. Zmiencie na blogu czcionke, albo tlo. Moze jedno i drugie, bo ciezko sie to czytga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Proszę.
    Niestety musieliśmy zrezygnować z walorów estetycznych dla lepszej czytelności skoro poprzednia czcionka sprawiała trudności.

    OdpowiedzUsuń